Stany lękowe

Stany lękowe są rzeczą normalną, jeżeli nie występują zbyt często. Tylko dzie­ci z niedorozwojem umysłowym nie cierpią na nie. Dziecko inteligentne, z ro­zwiniętą wyobraźnią, częściej niż inne wpada w tego rodzaju stan. W pierwszym roku życia lęk objawia się u niemowląt płaczem, gdy nagle usłyszą hałas lub gdy czują, że spadają. W wieku około 6 miesięcy dzieci czę­sto wpadają w płacz na widok obcej osoby. Lęki pojawiają się najczęściej mię­dzy 2 a 3 rokiem życia: dziecko boi się psów, samochodów, hałaśliwych ma­szyn, otworu odpływowego w wannie lub umywalni, nagłych hałasów, grzmo­tów lub ciemności. Małemu człowiekowi przedmioty, które go otaczają, wy­dają się ogromne i przytłaczające. Nawet mały piesek nie jest dla niego taki mały. Dzieci mogą się również lękać samotności, opuszczenia przez matkę lub zamknięcia w szafie. Jeśli miały jakieś nieprzyjemne przeżycia w szpitalu, boją się lekarza i pielęgniarki. Pewniej natomiast czują się w obecności rodziców, którzy je jakby ubezpieczają, i rzadziej wtedy odczuwają lęk. Zazdrość jest przejawem lęku przed utratą miłości rodzicielskiej lub pozycji w rodzinie. Wszystkie te stany lękowe są najzupełniej prawidłowe i większość normalnych dzieci przeżywa je. Również między 2 a 3 rokiem życia dziecko budzi się w nocy z powodu lęków nocnych lub koszmarów sennych. Źródeł lęku u dziecka trzeba się doszukiwać częściowo w braku doświad­czenia życiowego i zdolności rozumienia zjawisk. Lęki mogą być też wywo­łane przez dorosłych. Niewątpliwie lęk przed ciemnością, grzmotem i pustym domem łatwo jest wmówić przez upominanie — „nie bój się”. Dziecko, które pierwszy raz w życiu styka się z doktorem lub dentystą, nie ma pojęcia, że „powinno” się obawiać czegokolwiek, dopóki matka nie powie mu: „Nic się nie bój”. Matka postąpi najwłaściwiej nie dając dziecku poznać, że to ona sama boi się ciemności. Lęk bywa często zaszczepiony wtedy, gdy staramy się nauczyć dziecko niezbędnej ostrożności, np. przy przechodzeniu przez jezdnię, posługiwaniu się nożyczkami lub nożem, bieganiu lub wspinaniu się. Lęki mogą być wywołane również przez bezsensowne groźby. Błędem jest grozić dziecku, że je zostawimy, jeśli nie wypełni naszych poleceń, że przestaniemy je kochać, że weźmiemy je do doktora lub do szpitala, że mu coś obetniemy, że poślemy je do szkoły, jeśli będzie niegrzeczne. Matka czasami mówi dziecku: „Poczekaj, jak pójdziesz do szkoły, nauczyciel da ci w skórę za takie zachowanie” albo „powiem tacie, jak przyjdzie, co ty zmalowałeś”. Czasem bezmyślna matka widząc synka bawiącego się genitaliami mówi mu: „jeśli będziesz się tak bawił, siusiak ci odpadnie”. Błędem wychowawczym jest też straszenie dziecka „dziadem” lub „milicjantem”. Takie idiotyczne praktyki łatwo wyzwalają lęk, utrzymujący się latami. Źródłem lęków dziecka bywają wypowiedzi bezmyślnego gościa lub nasze własne, beztroskie rozmowy na temat pożarów, włamań i morderstw. U dziecka z bujną wyobraźnią lęki budzą nawet zwykłe bajki, a jego strach wzbudzają nie tylko ciemność, ale nawet cienie na ścianach sypialni. Uważa się też, że dziecko może przerazić się zobaczywszy swoich rodziców podczas stosunku płciowego. Aby zapobiec rozwojowi nadmiernych lęków, wystarczy wychowywać nasze dzieci rozumnie, okazywać im miłość, wpajać poczucie pewności siebie i bez­pieczeństwa. Nigdy nie wolno dziecka okłamywać. Jeżeli powiemy mu, że coś nie będzie bolało, a potem okaże się, że w rzeczywistości jednak boli oszukane dziecko z pewnością w przyszłości będzie się bało. W naszej prak­tyce szpitalnej mieliśmy często do czynienia z dziećmi trzylub czteroletnimi w stanie ciężkiego strachu, których po prostu nikt nie uprzedził, że pójdą do szpitala i na czym to polega. Jeśli matka sama musi udać się do’ szpitala, a dziecko zostawia pod opieką krewnych, powinna mu koniecznie objaśnić wszystko — w przeciwnym razie ryzykuje powstanie wielu kłopotów. W ogóle tłumaczyć trzeba dziecku jak najwcześniej, gdy tylko jest w stanie nas pojąć. Wykorzenienie raz zaszczepionych lęków jest trudne. W żadnym razie nie wolno dziecka wyśmiewać, drażnić lub ośmieszać z powodu jego lęków — to nigdy nie pomaga. Lęki dziecka są dlań stanami rzeczywistymi, pocho­dzącymi z jego własnego, realnego świata i jako takie muszą być przez nas respektowane. Błędem jest, gdy czasem rodzice starają się na siłę zetknąć dziecko z obiektem, który wzbudza jego lęk, uważając, że w ten sposób nabierze ono odwagi. Ta metoda jest zawodna. Można tylko oczekiwać, że dziecko będzie się wówczas bało jeszcze bardziej. Przeciwnie, należy dziecku raczej umożliwić oddalenie się od przedmiotu, którego się boi i wzbudzić w nim poczucie bezpieczeństwa — ono tego potrzebuje. Nie ma sensu pow­tarzać ciągle: „nie bój się”, bo to nic nie pomaga. Jeśli dziecko boi się ciemności, należy mu sprawić lampkę, którą może samo włączyć i wyłączyć. Kiedy podrośnie, samo przestanie jej używać. Matka może pomóc dziecku organizując zabawę, polegającą na wejściu razem do ciemnego pokoju. Jeżeli dziecko boi się psów, nie ma sensu zmuszać je do zabawy z nimi. Na­tomiast wiele zyskujemy pokazując mu inne dzieci bawiące się z psem. Kiedy tylko podrośnie, można mu sprawić małego szczeniaka, dzięki czemu przestanie się bać żywych stworzeń. Jeśli nasz brzdąc boi się odkurzacza, pomożemy mu, dając do zabawy części wymienne, pokazując, jak się je razem montuje, pozwalając nacisnąć guzik wyłącznika. Nie martwmy się jego lękami — wyrośnie z nich.

Both comments and pings are currently closed.