Potrzeba miłości i bezpieczeństwa

Wszystkie podstawowe potrzeby dziecka odnoszące się do miłości będą omówione dalej. Nawet noworodek płaczem domaga się wzięcia na ręce jego płacz ustaje zaraz po utuleniu w ramionach matki. Gdy niemowlę po nakarmieniu położy się z powrotem do łóżeczka, to jego płacz może wyrażać niezadowolenie z powodu rozłączenia go z ramionami matki. Taki płacz ustanie, gdy zostanie wzięte na ręce. Matki często tłumaczą to obecnością powietrza w żołądku lub brakiem pokarmu w piersi. Wiele niemowląt leży zadowolonych w wózku lub siedzi spokojnie na rękach babci, dopóki nie zobaczy matki. Z tą chwilą natychmiast podnosi wrzask, demonstrując chęć znalezienia się w jej ramionach. Osoby, które nie rozumieją niemowląt, powiedzą prawdopodobnie, że niemowlę jest „niegrzeczne” lub „rozpieszczone”. Nie zgadzamy się z tym. Przywiązanie dziecka do swojej matki, która wszystko przy nim robi, kąpie je, karmi, gdy jest głodne, i jest przy nim, gdy jest mu źle, jest rzeczą normalną i bardzo pożądaną. W jakiś czas po ukończeniu 6 miesiąca życia może ono płaczem wyrazić swoje niezadowolenie, gdy jego matka weźmie na ręce inne dziecko — pierwsze oznaki zazdrości. Dzieci przechodzą przez kolejne fazy narastającej zależności od rodziców. Często 12-miesięczne niemowlę zaczyna płakać ilekroć matka opuszcza pokój, w którym ono się bawi. W większości przypadków nocny płacz ma swe źródło w miłości dziecka do rodziców. Wiele matek obawia się, że jeśli będą okazywać swoim niemowlętom miłość, to rozpieszczają je. Nie ma żadnej podstawy do takich obaw. Branie dziecka na ręce, gdy ono płacze, jest rzeczą normalną i naturalną. Nie namawiamy, aby tak postępować przy najmniejszym piśnięciu dziecka lub za każdym razem, gdy tylko zapłacze, powinno ono jednak na pewno być brane na ręce za każdym razem, kiedy z natury płaczu jasno wynika, że będzie ono płakało, gdy się je położy. Niekiedy może dziecko płakać ze zmęczenia. Bardzo wiele niemowląt w pewnym okresie życia płacze tuż przed zaśnięciem. Matka nie powinna uważać, że musi je brać na ręce za każdym razem, gdy tylko zapłacze. Nie stanie mu się żadna krzywda, jeżeli czasem pozostawi się je płaczące. Ma ona swoje zajęcia i nie może przez cały czas trzymać niemowlęcia — a niektóre z niemowląt, jak się wydaje, chcą być na rękach przez cały czas, gdy nie śpią. Przypuszczamy jednak, że nie powinno się traktować jako regułę pozostawianie płaczącego dziecka przez dłuższy czas tylko dlatego, że nie chcemy go rozpieścić. Na niektórych oddziałach położniczych noworodki przebywają na oddziale noworodkowym z dala od matek głównie dlatego, aby ich płacz nie zakłócał spokoju matkom. Zgadzamy się z tym, że jeżeli matka jest zmęczona, należy starać się umożliwić jej wypoczynek. Trzeba jednak także myśleć o potrzebach noworodka. Uważamy, że pozostawienie każdego drącego się przez dłuższy czas niemowlęcia, a nawet noworodka, jest błędem, skoro wszystko, czego mu brak, to wziąć je na ręce i popieścić. Często jesteśmy zdumieni wykazywanym przez niektóre matki brakiem zainteresowania, gdy niemowlę w wózku na spacerze godzinami wrzeszczy. Wydaje się, że tego nie słyszą, że nie uzmysławiają sobie tego, że ich niemowlęta są istotami ludzkimi, ze swymi własnymi, szczególnymi potrzebami. Jeśli młodsze niemowlę jest brane na ręce, gdy tylko tego zapragnie, a jego potrzeby natychmiast są zaspokajane, to matka spostrzeże, że w miarę dorastania jego wymagania będą coraz mniejsze. Nie możemy zgodzić się ze zdaniami wyrażanymi w wielu podręcznikach, sugerującymi, że niemowlę należy zawsze pozostawić samemu sobie, aby się wypłakało. Nie biorą one pod uwagę indywidualnych potrzeb i różnic w osobowości dziecka. Dziecko, które jest pozbawione miłości matczynej wtedy, kiedy się jej domaga, wzrasta w poczuciu niepewności, trzymając się kurczowo nóg matki jeszcze długo, gdy inne dzieci nauczyły się już samodzielności i przyswoiły sobie bardziej dojrzały typ zachowania. Matki, które bardzo wystrzegają się rozpieszczenia swoich dzieci, często mają dzieci straszliwie rozpieszczone, bez poczucia pewności siebie. Łatwo zrozumieć, dlaczego w wielu książkach zaleca się matkom nie brać niemowląt na ręce, gdy płaczą. Ich myśl jest taka, że branie niemowlęcia na ręce uczy złego nawyku płakania, gdyż wie ono, że w ten sposób osiągnie to, co chce. Natomiast, jeżeli matka nie weźmie płaczącego niemowlęcia na ręce, to nauczy się ono, że płacz jest bezcelowy, ponieważ odkryje, że na płacz ten nikt nie zwraca uwagi. Jest w tym trochę prawdy. Niemowlęta bardzo szybko przyswajają sobie różne nawyki. Gdy są chore, uczą się złych nawyków. Gdy niemowlę płacze, matka bierze je na ręce, a więc po przebytej chorobie dziecko płacze wieczorami, gdy wie, że jeżeli będzie tak robić, to matka przyjdzie, aby je zobaczyć. Dziecko często okazuje złe zachowanie po odwiedzinach babci, bo przywykło do tego, że poświęca mu się więcej uwagi. Jeżeli niemowlę jest brane na ręce, gdy tylko zakwili, to wkrótce będzie tego oczekiwać natychmiast, jak tylko o to poprosi. Gdy raz matka zda sobie sprawę z tego, że niemowlę zaczyna nią kierować, powinna położyć temu kres. We wszystkim należy zachować umiar. Każda matka, która ma niemowlę o zdecydowanym charakterze, wie, że jeśli odmówi wzięcia go na ręce, gdy ono płacze, to będzie płakać godzinami, a jeżeli nawyk ten został utrwalony, to trudno go będzie wykorzenić. Nie każdy jednak taki płacz jest spowodowany przyzwyczajeniem i niewłaściwym postępowaniem w stosunku do niemowlęcia. Nieżyczliwi sąsiedzi będą przypisywać taki płacz złemu wychowaniu dziecka, podczas gdy faktycznie wypływa to z osobowości niemowlęcia. Jeżeli sami mieli trudne niemowlę o podobnej osobowości, będą nieco bardziej życzliwi i wyrozumiali. Wydaje nam się, że te osoby, które radzą matkom nie brać płaczących dzieci na ręce, albo nie mają własnych dzieci, albo miały spokojne niemowlęta, które miały małe wymagania i nie płakały. Obecnie powszechnie wiadomo, że niemowlęta zaniedbywane przez swe matki w obawie przed rozpieszczeniem płaczą coraz więcej z tygodnia na tydzień i z miesiąca na miesiąc. Wiadomo również, że niemowlęta brane przez matki na ręce w granicach rozsądku i utulane w płaczu, rozwijają się pomyślnie, są szczęśliwe, zachowują się normalnie i są kochającymi dziećmi. Im młodsze niemowlę, które płacze, tym częściej należy brać je na ręce. Chowane w ten sposób niemowlęta w późniejszym wieku mają mniejsze wymagania. Ale nawet starsze niemowlę płaczące nie powinno być pozostawione na dłuższy czas bez utulenia — chyba że przełamuje się jakiś utrwalony zły nawyk. Matka nie powinna obawiać się swoich naturalnych instynktów, lecz kierować się zdrowym rozsądkiem. Jeśli jej niemowlę domaga się od niej miłości, powinna mu ją okazać, gdyż nie sprawi tym dziecku żadnej przykrości. Jeżeli nawet ma ciągłe wątpliwości, czy niemowlę płacze z powodu jakiejś dolegliwości, np. ząbkowania, to wątpliwość powinna działać na korzyść niemowlęcia i matka powinna je wziąć na ręce. Jeżeli płacz stał się nawykiem, można go przełamać stanowczością. Starsze dziecko może płakać z niepewności spowodowanej zbyt wielkimi oczekiwaniami w stosunku do jego wieku: perfekcjonizmu, nadmiernej dyscypliny, zbytniej żarliwości w nauczaniu dobrych manier oraz chęci „wytrenowania go”. Gdy wyniki rodziców w celu nauczenia dziecka czegokolwiek, np. zachowania się przy stole, uprzejmości w stosunku do innych, zachowania czystości, kończą się łzami, to najwyższy czas, aby zrewidować metody i złagodnieć. Dziecko nie nauczy się z przymusu i dezaprobaty, lecz z miłości, zachęty i dobrego przykładu. Wiele łez wylewają dzieci z tego powodu, że rodzice nie zgadzają się, by dziecko bawiło się tak, jak chce, swymi zabawkami.

Both comments and pings are currently closed.