1

2

3

4

5

 

Negatywizm. Stadium oporu

Wiele matek poważnie martwi się tym, że ich półtoraroczne dziecko jest oporne na wszelkie wysiłki zmierzające do wdrażania nawyków i nauczenia elementarnych rzeczy. Wydaje się, że ciągle robi coś dokładnie przeciwnego niż mu się nakazuje. Wiele kobiet przypuszcza wówczas, że z dzieckiem dzieje się coś nienormalnego lub że popełnia się w stosunku do niego jakiś błąd wychowawczy. Co więcej, gdy matka usiłuje być bardziej surowa, dziecko odpowiada jeszcze większym oporem. A jednak takie zachowanie jest normą. Na okres między 9 miesiącem a 3 rokiem życia (szczególnie między 18 a 30 miesiącem) u wszystkich dzieci przypada faza negatywizmu. Można powiedzieć, że wszystkie dzieci są wówczas nonkonformistami. Jeśli matka mówi, że trzeba już iść, dziecko mówi, że chce zostać. Jeśli mama zapyta, czy nie chce „siusiu”, odpowiada, że nie. W chwilę później mokre ubranko mówi samo za siebie. W autobusie dochodzi do awantury, gdy mama chce wysiadać, ponieważ ono akurat chce zostać. Jeśli chce szybko przygotować dziecko do wyjścia, ono jak na złość marudzi — tym bardziej, im większy pośpiech jest wskazany. Nie podobają mu się nowe ubranka. Sprawia stałe kłopoty przy jedzeniu. Przy każdej nadarzającej się sposobności staje okoniem wobec próśb i żądań rodziców. Często oczywiście mówi „nie” tylko dla zasady, wbrew swej prawdziwej chęci, na przykład gdy chodzi o wyjście na podwórko. Wieczorem dziecko często nie chce się położyć do łóżka, wpada w płacz, gdy matka chce wyjść z pokoju. Dzieci aktywne, zdecydowane, są pod tym względem trudniejsze niż dzieci spokojne z natury. U niektórych okres ten przebiega dość łagodnie, inne doprowadzają swe matki do rozstroju nerwowego. Wszystkie są bardziej nieznośne, gdy są głodne, zmęczone, czują się źle z powodu zakażeń (katar, kaszel) lub gdy matka chce się nimi popisać przed teściową. We wszystkich przypadkach postawy negatywizmu ulegają nasileniu pod wpływem stoso­wania przymusu, krytykowania w sytuacjach wzmagających zazdrość lub braku czułości rodzicielskiej. Jeżeli postawa dziecka jest wybitnie negatywna, należy się dokładnie zastanowić, czy nie popełniliśmy jakiegoś błędu wycho­wawczego, choć na ogól kłopoty wynikają z takiej, a nie innej osobowości dziecka i jego rozwijającej się umysłowości. W swym uporze i kłótliwości może być także po prostu podobne do — na przykład — swego ojca. Matki mówią nam często, że ich dwuletnie dziecko jest po prostu „cho­dzącym utrapieniem”.’ Jeżeli jednak zrozumieją, że takie, a nie inne zachowanie dziecka jest normalne i przemijające, łatwiej będzie im przyjąć postawę to­lerancyjną i potraktować całą rzecz z humorem. Poczucie humoru może sta­nowić dla rodziców dużą pomoc w przetrwaniu tego okresu, gdyż „ośli” upór dziecka często jest źródłem komicznych sytuacji. Jeśli podejdziemy do niego z całym taktem, tolerancją i cierpliwością, na jakie nas stać, ten trudny okres minie bez kłopotów. Natomiast próby złamiania woli dziecka siłą mogą spowodować poważniejsze zaburzenia w zachowaniu, jak napady złości, moczenie nocne i objawy braku poczucia bezpieczeństwa. Jest rzeczą bardzo ważną zrozumieć, że okres negatywizmu to.normalny etap rozwoju dziecięcej osobowości. Dziecko nie jest po prostu nieznośne. Zresztą we wspomnianym okresie bywają dni gorsze i lepsze. Z upływem czasu owe lepsze dni przychodzą coraz częściej. Inne aspekty traktowania dziecka w okresie negatywizmu są poruszone w części „O unikaniu kary” w rozdziale 14.

Inne znamiona zazdrości i braku poczucia bezpieczeństwa

Można tu wymienić zachowania, mające na celu zwrócenie uwagi otoczenia: ordynarność, napady wściekłości, ssanie kciuka, masturbacja, nieposłuszeństwo, moczenie nocne, jąkanie, postawy niszczycielskie. Nie są one rozmyślne. Dziecko postępuje tak bez udziału swojej woli, ponieważ motorem takich zachowań jest w tych przypadkach ta część osobowości, którą psycholodzy określają mianem „podświadomość”. Jest rzeczą daremną i szkodliwą podchodzić do nich jakby były sterowane przez wolę dziecka. Leczenie musi zawierać jako podstawę usunięcie przyczyny, z powodu której dziecko utraciło poczucie bezpieczeństwa. Problemy te będą poruszane w następnych rozdziałach.

Zazdrość i zapobieganie jej

Podobnie jak wszystkie dzieci mają swoje lęki, wszystkie są też zazdrosne. Niektóre matki nie zgadzają się z tym, jest to jednak prawda. Nie zgadzają się zaś dlatego, że po prostu nie odczytały pewnych zachowań dziecka jako objawu zazdrości. Jeśli chłopczyk uderzył swego młodszego braciszka, jeśli płacze, gdy mama bierze swą drugą pociechę na ręce, albo objawia swój sprzeciw, gdy matka przystawia niemowlę do piersi — każdy uzna, że to zazdrość. Należy pamiętać jednak, że uczucie to objawiać się może w sposób skryty, trudny do roz­poznania nawet dla specjalisty. Ta zazdrość to po prostu lęk przed utratą rodzicielskiego uczucia. Jej objawy to moczenie nocne, nawykowe skurcze mięśni (na przykład tiki powiek), jąkanie się, częste oddawanie moczu, kur­czowe trzymanie się matki, ciągłe prośby o wzięcie na ręce, o nakarmienie (mimo że dziecko jest już duże), domaganie się z powrotem butelki, nawrót do dziecinnego języka, agresja, drażliwość, niszczenie przedmiotów, znęcanie się nad psem, niechęć do jedzenia lub stały negatywizm. Matka, podobnie jak lekarz, może się wiele dowiedzieć obserwując zabawę swego dziecka z lalką. Wówczas niejedno można podsłuchać, zobaczyć, jak dziecko bije lub uszkadza lalkę — tak jakby to była siostrzyczka lub braciszek. Łatwo zaobserwować, jak rozwija się zazdrość. Starsze dziecko musi opuścić na rzecz młodszego braciszka swoje ulubione łóżeczko, czasem nawet zo­stawić mu swój pokój. Często jest tak, że posyła się starsze dziecko do żłobka wtedy, gdy pojawia się młodsze maleństwo. Nieraz dziecko wy­słane na pewien czas do rodziny po powrocie do domu zastaje mamę zajętą nowym domownikiem. Bywa i tak, że mama udaje się do szpitala, po­zostawiając dziecko pod opieką kogoś obcego. Gdy po jej powrocie chce ono skompensować rozłąkę bliskimi i długimi kontaktami, okazuje się, że arna jest zajęta nowym dzieckiem. Z powodu przemęczenia mama jest owściągliwa w okazywaniu czułości, właśnie wtedy, gdy starsze dziecko bardzo :go potrzebuje. Próbuje ono zabawy z młodszym braciszkiem lub siostrzyczką, le wówczas natychmiast spotyka je ostra reprymenda i zakaz dotykania o. Wszystko wydaje mu się nie takie, jakie być powinno. Oto kiedy porzebuje wzięcia na matczyne ręce i pieszczot, niemowlę prawie stale okupuje amiona matki. Każdy bardzo się przejmuje małym dzieckiem, goście po­dziwiają je i dają mu prezenty, ignorują starsze dziecko, które właśnie jest w tym wieku, w którym chce się poczuć „kimś” i być ważną osobą. Kiedy ojciec przychodzi z pracy, najpierw bierze na ręce i całuje małego, a do­piero potem — i to nie zawsze — starszego syna. Cały dzień mama zajęta jest przy malcu. Kroplą przepełniającą kielich goryczy jest odkrycie, że wie­czorem mama nie ma czasu na tradycyjną zabawę i bajkę do poduszki. Dziecko zasypia niezadowolone, przekonane, że straciło miłość matki. Kiedy mały braciszek lub siostrzyczka już podrośnie, okazuje się, .że rodzice są zawsze skłonni stawać w jego obronie. Starsze dziecko jest karane za to, co wolno robić młodszemu. Wyrzuca się je z pokoju od stołu za brzydkie jedzenie, gdy tymczasem młodszy braciszek „rozrabia” przy stole jeszcze bar­dziej, co traktowane jest z pobłażaniem lub śmiechem. Czynnikiem bardzo wzmagającym zazdrość jest porównywanie np. zachowania starszego dziecka do młodszego lub do kolegi, gdy źle się zachowało lub coś mu się nie udało. Zazdrość jest silnie stymulowana przez faworyzowanie kogoś z rodzeń­stwa. Rośnie ona u młodszego dziecka zwykle wtedy, gdy starszy brat lub siostra zaczynają uczęszczać do szkoły — szczególnie gdy jest do niej odwożony przez któregoś z rodziców. Niezależnie od wychowania niektóre dzieci są bardziej zazdrosne od in­nych. Zależy to po prostu od osobowości, choć ważne jest też, ile dziecko ma lat, gdy pojawia się młodszy „konkurent”. Im jest ono młodsze, tym o zazdrość łatwiej. Po części wynika to z faktu, że jest rzeczą bardzo trudną lub wręcz niemożliwą przygotować dziecko w wieku 11/2 ~ 2 lata na pojawienie się młodszego brata lub siostry. Jednakże odpowiednie wy­chowanie odgrywa ogromną rolę. Surowa dyscyplina, niecierpliwość, zdenerwowanie rodziców, brak warunków do rozwoju własnego poczucia wartości — uniemożliwiają zdobycie poczucia bezpieczeństwa i usposabiają do zazdrości. Sprzyjają jej wszystkie czynniki sprzyjające niezadowoleniu, a więc nuda, ciągłe strofowanie i łajanie, obawa przed uszkodzeniem czegoś. W naturalny sposób możemy przeciwdziałać roz­wojowi nadmiernej zazdrości przez mądre, pełne czułości wychowanie, przez okazywanie dziecku, że może ono być zawsze pewne miłości rodziców. Dziecko kalekie lub upośledzone może odczuwać zazdrość w stosunku do normalnego rodzeństwa, które potrafi robić coś, co jest niedostępne dla chorego. Z drugiej strony, dziecko normalne bywa zazdrosne o upośledzonego brata lub sio­strzyczkę, gdyż są oni prawie zawsze faworyzowani przez rodziców. Należy dołożyć wszelkich starań, aby zapobiec rozwojowi nadmiernej zaz­drości. Służy temu uświadomienie sobie jej przyczyn, unikanie zmian w trybie życia i obyczajach pierworodnego dziecka, gdy pojawi się młodsze, a także ciągłe otaczanie starszego czułością i atmosferą bezpieczeństwa. Wykorzenienie raz powstałej silnej zazdrości może być trudne. Przede wszystkim należy rozumieć, że jest to stan w zasadzie normalny, że zazdrość nie jest uczuciem niegodnym, złym. Jest ona nieuniknionym rezultatem rozwoju dziecięcej osobowości. Dziecko nie może poradzić sobie z zazdrością. Należy więc uczynić wszystko, aby ją zredukować do minimum, gdyż dziecko zazdrosne to dziecko nieszczęśliwe. Koniecznie trzeba znaleźć inny sposób okazywania mu czułości, brać je często na ręce, upewnić je, że żaden z jego dawnych przywilejów nie został wykreślony wraz z pojawieniem się nowego dziecka. Warto też zorganizować dla niego specjalne zabawy i przyjemności, dające mu poczucie ważności jego własnej osoby. Ojciec, przychodząc do domu, powinien pamiętać, że trzeba interesować się w sposób demonstracyjny star­szym dzieckiem zanim weźmie na ręce młodszego potomka. Nasze dziecko będzie czuło więcej sympatii do swego młodszego brata lub siostry, jeżeli pozwolimy mu na wspólne zabawy z jak najmniejszą liczbą ostrzeżeń. Trudniejszy problem powstaje, gdy starsze dziecko umyślnie wyrządza młod­szemu krzywdę. Musimy pamiętać, że najgorszym sposobem ominięcia tego problemu jest zaatakowanie go wprost. Innymi słowy — nie należy dziecka bić czy łajać z tego powodu. Takie działanie może tylko wzmóc poczucie braku bezpieczeństwa i niesprawiedliwości. Zamiast ostrzegać i strofować, należy starać się odciągnąć dziecko od zachowań i postaw agresywnych w momentach kryzysowych. Jeżeli dziecko jest agresywne lub destruktywne, nie należy go za to karać, a starać się je czymś zająć. A przede wszystkim okazywać mu miłość i czułość, gdyż są to podstawowe jego potrzeby. Kara i łajanie spowodują, że będzie się zachowywać jeszcze gorzej. Bardzo trudno nie gniewać się na dziecko, ale konieczne jest zawsze wielkie opanowanie.

Wstydliwość i nieśmiałość

Dzieci miewają okresy dużej wstydliwości. Jest to rzecz trudna do wyjaś­nienia. Przychodzą one i mijają bez wyraźnego powodu. Niemowlę półroczne często boi się, gdy ktoś obcy odezwie się do niego. Począwszy od pierwszego roku życia dziecko w charakterystyczny sposób chowa się za mamę albo zasłania oczy ręką, gdy się do niego mówi. W późniejszym wieku milknie w momentach zawstydzenia. Niektóre dzieci są bardziej nieśmiałe niż ich równieśnicy. Jest to po części wrodzona cecha charakteru, a po części efekt oddziaływania środowiska. A więc, jeżeli dziecko nie ma kontaktów z dorosłymi i dziećmi, łatwo staje się nieśmiałe. Ale są dzieci nieśmiałe, mimo wielu możliwości na­wiązania kontaktu z innymi. Nieśmiałość bardzo wzmaga się wraz z poczuciem braku bezpieczeństwa. Chłopcy są w zasadzie bardziej nieśmiali niż dziew­częta — szczególnie podczas przyjęć. Jest to typowa scena, gdy podczas za­bawy widzimy chłopca siedzącego w rogu pokoju, odmawiającego udziału w zabawie, podczas gdy dziewczęta bawią się w swoim kółku. Aby uchronić dziecko przed nadmierną wstydliwością, należy mu jak naj­wcześniej zapewnić dużo kontaktów z rówieśnikami. Powinno ono często za­praszać swoich kolegów do domu, jak również często bywać u nich. Oczy­wiście może to być kłopotliwe dla matki, która i bez tego ma dosyć spraw na głowie, ale bardzo ważne dla dziecka. Poza tym wymaga ono całej naszej miłości i poczucia bezpieczeństwa, jakie tylko możemy mu zapewnić. Wy­lewnych gości należy poprosić, aby przez kilka minut po przybyciu nie zwracali żadnej uwagi na dziecko. Wówczas łatwiej ono samo zbliży się do odwiedzających. Nigdy nie należy zwalczać nieśmiałości dziecka wyśmiewaniem i kpiną. Rzeczą bezcelową jest zmuszanie go do kontaktów z innymi, gdy sprawia mu to przykrość. Podobnie bezcelowe jest wygadywanie: „nie wstydź się” albo „zapomniałeś języka w buzi”? Nie może to odnieść żadnego skutku, gdyż dziecko wstydzi się bez konkretnego powodu. Nie powinniśmy nigdy wspominać o wstydliwości naszego dziecka w jego obecności. Tę szczególną cechę charakteru trzeba tolerować, zresztą z upływem czasu zwykle ustępuje ona sama.

Stany lękowe

Stany lękowe są rzeczą normalną, jeżeli nie występują zbyt często. Tylko dzie­ci z niedorozwojem umysłowym nie cierpią na nie. Dziecko inteligentne, z ro­zwiniętą wyobraźnią, częściej niż inne wpada w tego rodzaju stan. W pierwszym roku życia lęk objawia się u niemowląt płaczem, gdy nagle usłyszą hałas lub gdy czują, że spadają. W wieku około 6 miesięcy dzieci czę­sto wpadają w płacz na widok obcej osoby. Lęki pojawiają się najczęściej mię­dzy 2 a 3 rokiem życia: dziecko boi się psów, samochodów, hałaśliwych ma­szyn, otworu odpływowego w wannie lub umywalni, nagłych hałasów, grzmo­tów lub ciemności. Małemu człowiekowi przedmioty, które go otaczają, wy­dają się ogromne i przytłaczające. Nawet mały piesek nie jest dla niego taki mały. Dzieci mogą się również lękać samotności, opuszczenia przez matkę lub zamknięcia w szafie. Jeśli miały jakieś nieprzyjemne przeżycia w szpitalu, boją się lekarza i pielęgniarki. Pewniej natomiast czują się w obecności rodziców, którzy je jakby ubezpieczają, i rzadziej wtedy odczuwają lęk. Zazdrość jest przejawem lęku przed utratą miłości rodzicielskiej lub pozycji w rodzinie. Wszystkie te stany lękowe są najzupełniej prawidłowe i większość normalnych dzieci przeżywa je. Również między 2 a 3 rokiem życia dziecko budzi się w nocy z powodu lęków nocnych lub koszmarów sennych. Źródeł lęku u dziecka trzeba się doszukiwać częściowo w braku doświad­czenia życiowego i zdolności rozumienia zjawisk. Lęki mogą być też wywo­łane przez dorosłych. Niewątpliwie lęk przed ciemnością, grzmotem i pustym domem łatwo jest wmówić przez upominanie — „nie bój się”. Dziecko, które pierwszy raz w życiu styka się z doktorem lub dentystą, nie ma pojęcia, że „powinno” się obawiać czegokolwiek, dopóki matka nie powie mu: „Nic się nie bój”. Matka postąpi najwłaściwiej nie dając dziecku poznać, że to ona sama boi się ciemności. Lęk bywa często zaszczepiony wtedy, gdy staramy się nauczyć dziecko niezbędnej ostrożności, np. przy przechodzeniu przez jezdnię, posługiwaniu się nożyczkami lub nożem, bieganiu lub wspinaniu się. Lęki mogą być wywołane również przez bezsensowne groźby. Błędem jest grozić dziecku, że je zostawimy, jeśli nie wypełni naszych poleceń, że przestaniemy je kochać, że weźmiemy je do doktora lub do szpitala, że mu coś obetniemy, że poślemy je do szkoły, jeśli będzie niegrzeczne. Matka czasami mówi dziecku: „Poczekaj, jak pójdziesz do szkoły, nauczyciel da ci w skórę za takie zachowanie” albo „powiem tacie, jak przyjdzie, co ty zmalowałeś”. Czasem bezmyślna matka widząc synka bawiącego się genitaliami mówi mu: „jeśli będziesz się tak bawił, siusiak ci odpadnie”. Błędem wychowawczym jest też straszenie dziecka „dziadem” lub „milicjantem”. Takie idiotyczne praktyki łatwo wyzwalają lęk, utrzymujący się latami. Źródłem lęków dziecka bywają wypowiedzi bezmyślnego gościa lub nasze własne, beztroskie rozmowy na temat pożarów, włamań i morderstw. U dziecka z bujną wyobraźnią lęki budzą nawet zwykłe bajki, a jego strach wzbudzają nie tylko ciemność, ale nawet cienie na ścianach sypialni. Uważa się też, że dziecko może przerazić się zobaczywszy swoich rodziców podczas stosunku płciowego. Aby zapobiec rozwojowi nadmiernych lęków, wystarczy wychowywać nasze dzieci rozumnie, okazywać im miłość, wpajać poczucie pewności siebie i bez­pieczeństwa. Nigdy nie wolno dziecka okłamywać. Jeżeli powiemy mu, że coś nie będzie bolało, a potem okaże się, że w rzeczywistości jednak boli oszukane dziecko z pewnością w przyszłości będzie się bało. W naszej prak­tyce szpitalnej mieliśmy często do czynienia z dziećmi trzylub czteroletnimi w stanie ciężkiego strachu, których po prostu nikt nie uprzedził, że pójdą do szpitala i na czym to polega. Jeśli matka sama musi udać się do’ szpitala, a dziecko zostawia pod opieką krewnych, powinna mu koniecznie objaśnić wszystko — w przeciwnym razie ryzykuje powstanie wielu kłopotów. W ogóle tłumaczyć trzeba dziecku jak najwcześniej, gdy tylko jest w stanie nas pojąć. Wykorzenienie raz zaszczepionych lęków jest trudne. W żadnym razie nie wolno dziecka wyśmiewać, drażnić lub ośmieszać z powodu jego lęków — to nigdy nie pomaga. Lęki dziecka są dlań stanami rzeczywistymi, pocho­dzącymi z jego własnego, realnego świata i jako takie muszą być przez nas respektowane. Błędem jest, gdy czasem rodzice starają się na siłę zetknąć dziecko z obiektem, który wzbudza jego lęk, uważając, że w ten sposób nabierze ono odwagi. Ta metoda jest zawodna. Można tylko oczekiwać, że dziecko będzie się wówczas bało jeszcze bardziej. Przeciwnie, należy dziecku raczej umożliwić oddalenie się od przedmiotu, którego się boi i wzbudzić w nim poczucie bezpieczeństwa — ono tego potrzebuje. Nie ma sensu pow­tarzać ciągle: „nie bój się”, bo to nic nie pomaga. Jeśli dziecko boi się ciemności, należy mu sprawić lampkę, którą może samo włączyć i wyłączyć. Kiedy podrośnie, samo przestanie jej używać. Matka może pomóc dziecku organizując zabawę, polegającą na wejściu razem do ciemnego pokoju. Jeżeli dziecko boi się psów, nie ma sensu zmuszać je do zabawy z nimi. Na­tomiast wiele zyskujemy pokazując mu inne dzieci bawiące się z psem. Kiedy tylko podrośnie, można mu sprawić małego szczeniaka, dzięki czemu przestanie się bać żywych stworzeń. Jeśli nasz brzdąc boi się odkurzacza, pomożemy mu, dając do zabawy części wymienne, pokazując, jak się je razem montuje, pozwalając nacisnąć guzik wyłącznika. Nie martwmy się jego lękami — wyrośnie z nich.

Ból podczas oddawania stolca

Ból tego typu jest zwykle związany z wydalaniem zbyt twardych stolców na skutek zaparcia. Może wówczas powstać niewielkie pęknięcie lub szczelina w od­bycie. Stan ten leczy się przez rozluźnianie stolca za pomocą oleju parafinowe­go, podawanego przez tydzień (około 1 łyżeczki 2 razy dziennie), oraz 1% lignokainy — doodbytniczo — przed wypróżnieniem.

Stolce cuchnące

U dziecka zdrowego stolce cuchnące mogą się pojawiać wtedy, gdy spożywa ono nadmierne ilości jajek i mięsa. Należy zmniejszyć ich ilość. W razie dalej trwa­jących wątpliwości trzeba zwrócić się do lekarza.

Stolce po odstawieniu od piersi

Nie należy sądzić, że trawienie przebiega nieprawidłowo, gdy w stolcu pojawia­ją się cząsteczki nie strawionego pokarmu, np. groszku czy owoców. Nie jest to dla dziecka szkodliwe — oznacza jedynie, że pokarm dawany dziecku powi­nien być łatwiej strawny. Warzywa np. powinno się przecierać na papkę lub kroić w drobną kosteczkę. W stolcu często spotyka się nie strawione włókna bananów, przypominające robaki. Może to zaniepokoić rodziców, jeśli nie rozpoznali ich właściwie.

Biegunka u starszych dzieci

Tak jak u młodszych dzieci biegunka jest zwykle wywołana przez bakterie, np. w formie zatrucia pokarmowego lub też jest skutkiem nieodpowiedniej diety. Biegunka wynikająca z nietrzymania kału (popuszczania go) u dziecka, które już opanowało kontrolę nad zwieraczami, zwykle wywołana jest silnym zapar­ciem i wymaga porady lekarskiej. Należy pamiętać, że zmartwienia i lęk mogą także być jej przyczyną. Zdarza się często i dorosłym, gdy obawiają się zbliżającej się rozmowy z szefem czy przed egzaminem. Dzieci znajdują się w podobnej sytuacji przed pójściem do przedszkola czy szkoły. Nie należy natomiast przypisywać wystąpienia biegunki ząbkowaniu. Pomijając przypadki nieznacznego rozwolnienia, wszystkie inne wymagają po­rady lekarskiej. Jest to szczególnie ważne u małych niemowląt, których stan może się pogarszać bardzo gwałtownie, aż do zagrożenia życia włącznie.

Biegunka po odstawieniu od piersi

Często daje się zauważyć, że stolce dziecka stają się luźniejsze po wprowadze­niu do diety pokarmów stałych. Pewne owoce, jak banany, pomarańcze, grusz­ki czy śliwki, mogą także powodować rozluźnienie stolców. Jeśli biegunce towarzyszą wymioty, dziecko źle wygląda, a stolce nie ulegają szybkiej normalizacji, należy natychmiast poradzić się lekarza, gdyż może to być spowodowane zakażeniem przewodu pokarmowego, wymagającym leczenia. Równocześnie trzeba odstawić wszystkie stałe pokarmy, dając dziecku w zamian dużo wody do picia.