1

2

3

4

5

 

Kłamstwa

Wielu rodziców zbyt wcześnie wymaga od swych dzieci prawdomówności. Jest rzeczą normalną, że trzyletnie dziecko wyolbrzymia i upiększa ponad miarę swoje opowiadania — tym bardziej, im jest inteligentniejsze. Nie ma to nic wspólnego z kłamstwem i nie należy tej tendencji ograniczać. Świadome roz­mijanie się z prawdą tak różne od spontanicznego fantazjowania, jest zwią­zane z chęcią zabawy, natrząsania się. Kiedy indziej chodzi o zwykłą próżność, o to, aby nie być odtrąconym przez środowisko kolegów lub ukaranym przez rodziców. Czasem jest to sposób na przyciągnięcie uwagi otoczenia, gdy dziecko zauważy, że sprawa ta bardzo rodziców obchodzi. Rzadziej wynika z naśla­dowania ich. Zanim dziecko nie osiągnie około 5 lat, nie ma sensu przejmować się tym, czy jest prawdomówne, czy nie. Cecha ta rozwija się powoli. Błędem jest napierać na dziecko, aby było prawdomówne, a także udowadniać mu za wszelką cenę, że skłamało. Absolutnie nie należy przejmować się tym, że syn czy córka mówią oczywiste kłamstwa. Natomiast rodzice powinni świecić przy­kładem szczerości i prawdomówności. Jeśli dziecko ma 4 lata, a jego „bujanie” nie może być wytłumaczone zwykłym samochwalstwem, wybujałą wyobraźnią lub chęcią zabawy, matka powinna zwrócić mu uwagę w następujący sposób: „jeżeli tak dalej będziesz postępować, nigdy nie będę wiedziała, czy mówisz prawdę, czy nie”. Zbyt surowe karanie powoduje, że dziecko popada w kłam­stwa, aby uniknąć odpowiedzialności.

Brzydkie słowa

Używanie brzydkich słów przez dzieci jest prawie zawsze związane z naśla­dowaniem dorosłych lub rówieśników. Dziecko nie ma pojęcia o znaczeniu wulgarnych wyrażeń, powtarza je jednak, jeśli wzbudza to śmiech otoczenia. Często chce w ten sposób zwrócić na siebie uwagę. Przyjmując, że dziecko nie ma okazji słuchać wulgarnego języka w domu, można o całym problemie zapomnieć. Im mniej szumu będzie się wokół nie­go wywoływać, tym szybciej zniknie.

Psucie i niszczenie przedmiotów

Przyczyny postaw niszczycielskich są takie same jak nadmiernej kłótliwości i agresywności. Zwykle też, jak w wypadku agresywności, nie są one świa­dome. Każde dziecko czasem coś przypadkowo zniszczy. Wiąże się to po części z niedostateczną koordynacją ruchową, po części zaś z nieokiełznaną energią i brakiem doświadczenia w posługiwaniu się kruchymi przedmiotami. Czasem dziecko świadomie rozbija przedmiot, który wzbudza jego zainte­resowanie — z chęci lepszego poznania go. Dziecko nie ma pojęcia o wartości rzeczy lub konsekwencjach zniszczenia skomplikowanego i potrzebnego urzą­dzenia. Zupełnie świadome niszczenie przedmiotów przez normalnie rozwijające się dziecko wynika zwykle z poczucia krzywdy, braku poczucia bezpieczeństwa lub zazdrości. Postawa niszczycielska jest typowa dla dzieci umysłowo niedo­rozwiniętych. Nie rozumieją one dokładnie, co robią. Jednak w ogromnej więk­szości przypadków dziecko o zapędach niszczycielskich jest normalne, a jego zachowanie ma konkretne przyczyny. Podobnie jak z agresywnością chodzi albo o chęć zwrócenia na siebie uwagi, albo też o nadmierną pobłażliwość — czy odwrotnie — nadmierną surowość rodziców. Rzadziej tego rodzaju za­chowanie dziecka wynika z chęci naśladowania. Skłonnościom do niszczenia zapobiegamy usuwając z zasięgu dziecka kruche przedmioty — na tyle, na ile tylko jest to do osiągnięcia. Już w możliwie wczesnym wieku (l/22 lata) zakazujemy dziecku rzucania przedmiotami po pokoju. Jeżeli dąży ono uporczywie do zniszczenia jakiejś zabawki, należy mu ją odebrać i schować na parę tygodni. Będzie się bardzo cieszyć ujrzawszy ją znowu po tak długim czasie. Poza tym musimy dziec­ku zapewnić inne formy wyładowania energii, szczególnie na wolnej przestrze­ni. Należy odciągnąć je od zabaw prowadzących do zniszczenia przedmio­tów. Trzeba je czymś zająć. Dziecko musi mieć możliwość bawienia się z ró­wieśnikami we własnym domu lub w ich mieszkaniu. Trzeba zwrócić uwagę na przyczyny braku poczucia bezpieczeństwa. Dziecko o skłonnościach nisz­czycielskich potrzebuje miłości, ciepła, szczęścia i bezpieczeństwa. Karanie przy­nosi zwykle więcej szkód niż korzyści.

Bicie i gryzienie innych dzieci. Kłótliwość

Te trzy problemy są tak blisko powiązane ze sobą, że można je omawiać razem. Większość prawidłowo rozwiniętych dzieci, szczególnie chłopców, ma skłonność do zachowań agresywnych. Chłopcy lubią zabawy naśladujące walkę lub strzelaninę, i nie ma w tym nic niepokojącego. Równie naturalną cechą dzieci, począwszy od mniej więcej 2 roku życia, jest to, że nie potrafią się bawić całkiem spokojnie. Wynika to stąd, że nie nauczyły się one jeszcze dzielić tym, co posiadają, z innymi. Jeśli w dodatku mają one zdecydowany charakter, skłonny raczej do przewodzenia, a nie podlegania innym, drobne konflikty są nieuniknione i naturalne. Również naturalna jest czasami walka jako odpowiedź na prowokację. Jeśli jednak konflikty i bójki dziecka są zbyt częste, należy się tą sprawą zająć. Musimy pamiętać, że zarówno kłótnie, jak i bójki nasilają się pod wpływem zmęczenia, głodu, nudy i braku poczucia bezpieczeństwa, a także zazdrości. Sprzyja im także atmosfera ciągłych zakazów, ograniczania swobody i zabaw, zarówno w domu, jak i na podwórku. Z drugiej strony dzieci chowane z nadmierną pobłażliwością i brakiem dyscypliny są również kłopotliwe i agre­sywne. Bójki i swary często wybuchają przy takich okazjach, jak bal dzie­cięcy, gdyż w ten sposób rozładowuje się nagromadzone podniecenie. Bicie i kąsanie innych dzieci to jeden z najczęstszych sposobów zwracania na siebie uwagi, gdyż w naturalny sposób przyciąga wzrok otoczenia i stawia dziecko w centrum zainteresowania. Matki często narzekają, że próbowały już wszystkiego, aby powstrzymać swoje dziecko od ciągłych bójek, lecz w tym właśnie często leży przyczyna ich powtarzania się. Dziecko doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo matka przejmuje się jego złym za­chowaniem i dlatego je kontynuuje. Z tego powodu linia postępowania z nim musi opierać się na jak najmniejszej ilości interwencji i raczej na niedo­puszczaniu do agresji przez odwracanie uwagi dziecka, gdy daje się zauważyć, że staje się agresywne. Nie można dopuszczać do tego, aby dziecko zostało pobite. W sytuacji, gdy zażegnywanie konfliktu i odwracanie uwagi nie daje rezultatu, należy dzieci rozdzielić siłą, a winowajcę ukarać odosobnieniem do czasu, aż będzie mógł zachowywać się właściwie. Karanie za bójkę biciem nie jest postępowaniem rozsądnym. (Zdajemy sobie oczywiście sprawę, jak trudno jest powstrzymać się od tego). Rzecz w tym, że może ono zwiększyć poczucie zagrożenia, które leży u podstaw takiego zachowania dziecka. Jeśli uczynimy to, powstanie błędne koło. Musimy pamiętać, że u dziecka poczucie zagrożenia leży w podświadomości, a więc jego agresja jest też spontaniczna, a nie świadomie wybrana. Dziecko nie może jej rozumowo odrzucić. Jeśli bójki są niezbyt częste i nie stanowią zasadniczego problemu* możemy przymknąć na nie oko, a karanie w takiej sytuacji mogłoby być szkodliwe. Nie radzimy nakłaniać dziecka do przyrzeczenia, że nigdy już nie będzie się bić, szczególnie gdy nie przekroczyło ono jeszcze 5 roku życia. Małe dzieci nie rozumieją znaczenia obietnicy i nie potrafią jej zapamiętać. Skłonność do bicia i innych agresywnych poczynań może być związana z naśladowaniem rodziców bądź innych, źle wychowanych rówieśników. Ojciec, który często ze złością bije swoje dzieci, może spodziewać się, że wkrótce zobaczy je bijące kolegów. Oczywiście z podobną złością. W każdym razie jakakolwiek byłaby przyczyna agresywności dziecka nie wolno jej roz­trząsać w jego obecności. Dziecko może nauczyć się agresywności i przemocy przez oglądanie te­lewizji. Badania wykazują, że programy telewizyjne rzeczywiście mogą mieć taki wpływ na dziecko. Im więcej dzieci ogląda telewizję, tym więcej uczy się akceptować agresję i przemoc jako normalną część życia. Przyczyną agre­sywnych zachowań dziecka mogą być także niektóre leki (szczególnie bar­biturany). Szczególnie ważne przy postępowaniu z dzieckiem agresywnym jest usunięcie przyczyn jego poczucia braku bezpieczeństwa (zwłaszcza nadmiernej dominacji) oraz zaprzestanie zmuszania dziecka do przyzwoitego i grzecznego zachowania, zanim osiągnie odpowiedni wiek. Trzeba również okazać mu, że jest kochane, chciane, ważne, że ma swoje miejsce w rodzinie. W ten sposób te cechy zachowania dziecka, które miałoby zwrócić na niego uwagę otoczenia, będą słabiej wyrażone i z czasem nieistotne. Należy zapewnić dziecku stosowne możliwości wyładowania energii, szczególnie przez zabawy na świeżym powietrzu. Zabawy takie pozwalają dziecku w łagodny sposób uwolnić się od nagro­madzonego „ładunku” agresji. Miłość, cierpliwość i zrozumienie są gwarancją, że ewentualne kłopoty z agresywnością dziecka szybko miną. Często jesteśmy w życiu postawieni w kłopotliwej sytuacji wobec walczących cudzych dzieci. Trudno powiedzieć, czy należy wówczas wkraczać w celu rozdzielenia ich, czy też zostawić sprawę własnemu biegowi. Na­turalna jest skłonność do interwencji. Trzeba jednak pamiętać, że wysiłki zmierzające do dobrego wychowania i utemperowania dzieci mogą odnosić odmienny skutek. Z drugiej strony wiemy też, że dzieci potrzebują kierowania w sztuce współżycia. Istotą całej sprawy jest znalezienie złotego środka. Zazwyczaj obserwuje się tendencję do nadmiernego wkraczania w konflikty między dziećmi, podczas gdy na ogół rozwiązują się one samoistnie. Nawet jeśli dzieci są wobec siebie niedobre, skłonne do wykorzystywania się, prze­chodzą w ten sposób twardą, ale najlepiej wchodzącą do głowy naukę, że w życiu, aby brać, trzeba też dawać. Dzieci muszą nauczyć się samo­dzielności, dlatego należy unikać zbytniego zniechęcania ich do okazywania normalnej agresywności. Nie jest łatwo poradzić, co zrobić z dzieckiem, które ciągle dokucza swemu młodszemu braciszkowi czy siostrzyczce, doprowadzając je do płaczu i złości. Jeśli takie zajęcia mają charakter epizodyczny, nie wymagają inter­wencji. Pamiętajmy, że sami możemy się nieświadomie przyczynić do zwiększenia ich częstości. Dzieje się tak wtedy, gdy okazujemy nasze rozbawienie, często nawet wtedy, gdy żarty poszły już za daleko, albo też gdy rzucamy w obec­ności dziecka komentarze typu: „to ci chłopak” albo „ależ on dowcipny”. Opisane powyżej zachowanie zdarza się znacznie częściej, gdy dziecko jest zmęczone, znudzone lub głodne. Przyjmijmy jako zasadę, że jeżeli na­trząsanie się z rodzeństwa nie jest zbyt częste i zbyt ostre, możemy je potraktować obojętnie, jako normalny przejaw dziecięcej osobowości.

Dziecko niezdarne

Wszystkie małe dzieci są w pewnym okresie życia niezdarne. Przemija to jednak, gdy stają się starsze i dojrzalsze. Niestety, nie u wszystkich. Nie­które dzieci długo jeszcze nie nabywają wprawy w manipulowaniu przedmio­tami i wiecznie wszystko „wylatuje” im z rąk. Istnieje prawdopodobnie wiele przyczyn tego zjawiska. Dzieci są różne — jedne szybko uczą się zdolności manipulacyjnych, szybko zaczynają chodzić, a ich wyniki w zajęciach wychowania fizycznego w szkole są właściwe. Inne osiągają tę sprawność znacznie później lub w stopniu nie wystarczającym. Wydaje się, że pewien stopień niezdarności może być cechą rodzinną. Czasami dziecko jest po prostu niedojrzałe, jeśli chodzi o rozwój koordynacji ruchowej. Dość dobrze koreluje to z nauką chodzenia. Dziecko, które zaczęło chodzić bez pomocy w wieku ok. 10 miesięcy, prawdo­podobnie będzie chodzić już zupełnie bezpiecznie ok. 20 miesiąca. Jeśli jednak jego pierwsze kroki przypadały na 18 miesiąc, pewnego chodzenia może nauczyć się dopiero w 36 miesiącu. Istotną rolę w utrzymywaniu się dłużej pewnego stopnia niezdarności przy­pisuje się czynnikom emocjonalnym. Brak poczucia bezpieczeństwa i na przykład bezustanne sprawdzanie przez rodziców, czy aby dziecko nie zachowuje się niezdarnie, może dać w efekcie takie właśnie zachowanie. Inną przyczyną mogą być skutki uboczne stosowanych leków (np. przeciwpadaczkowych). Dziecko zachowuje się wtedy w sposób przypomina­jący stan nietrzeźwości. Dzieci opóźnione umysłowo są także niezdarne znacznie częściej od swych normalnych, zdrowych rówieśników. Niektóre dzieci objawiają swój niepełny rozwój koordynacji ruchowej poprzez tzw. ruchy lustrzane, wykonując drugą ręką dokładnie taki sam ruch, jak pierw­szą. Można to na przykład zauważyć przy zapinaniu płaszczyka. Istnieje prawdopodobieństwo, że niektóre dzieci niezdarne dotknięte są niewielkiego stop­nia mózgowym porażeniem dziecięcym, nie oznacza to jednak, że są sparaliżowane. Jeżeli matka jest poważnie zaniepokojona wykazywaniem przez dziecko cech niezdarności w wieku, w którym jego rówieśnicy już dawno przestali takimi być, powinna skontaktować się z lekarzem. Czasami konieczna będzie porada specjalisty. Najważniejsza w postępowaniu rodziców jest pełna ak­ceptacja dziecka, również jego nie w pełni rozwiniętej koordynacji ruchowej. Błędem jest oczywiście przypisywanie dziecku winy za jego niezdarność, nic przecież nie może na to poradzić. Trzeba raczej nagradzać je za to, co robi w sposób właściwy, stwarzać mu bodźce do dalszego doskonalenia się. W większości przypadków dzieci wyrastają z tego, niemniej cecha ta może pozostać na całe życie, szczególnie wtedy, gdy wykazywało ją jedno z rodziców.

Dziecko, które nie może usiedzieć na miejscu. Nadmierna ruchliwość

Wiele matek skarży się, że ich dzieci nie potrafią ani chwili usiedzieć spokojnie. Jest to właściwie naturalne, aczkolwiek niektóre z dzieci są bardziej „żywe” niż inne i bardziej działają na nerwy swych udręczonych matek. Jest bardzo trudno dokładnie zdefiniować, kiedy dziecko jest nadmiernie ruchliwe. To, co jest normalne dla jednego wieku, nie jest normalne dla innego. Jest zupełnie naturalne, że dziecko 3— 7-letnie jest aktywne, pozostaje bez przerwy w ruchu, nie może usiedzieć w jednym miejscu. Sześcio, siedmio­letnie dziecko nie potrafi przejść przez ulicę spokojnie, bez podskakiwania. Większość dzieci na szczęście wyrasta z tego, ale niektóre niestety nie. Często jest to po prostu cechą osobowości i przy dokładniejszym przepytaniu rodziców okazuje się, że jedno z nich było w swoim czasie identyczne. Badania natomiast wykazały, że nadmiernie ruchliwe są dzieci matek, któ­re w ciąży paliły papierosy, piły alkohol, przeszły zatrucie ciążowe lub miały ciężki poród z towarzyszącym okresowym niedostatkiem tlenu u dziec­ka. Także dzieci umysłowo opóźnione później od innych wychodzą z tego etapu. Na przetrwanie okresu nadmiernej ruchliwości mogą mieć także wpływ: nuda, nadmierna surowość rodziców, brak poczucia bezpieczeństwa, kłótnie w domu, słabe postępy w szkole, a w przypadku rodzin emigrantów — trudności językowe. Częstość tych stanów trudno ustalić, ponieważ zależy ona w dużej mierze od własnej definicji nadruchliwości i progu tolerancji rodziców. To, co wiele matek uważa,za nadmierną ruchliwość, jest najzupeł­niej normalne. W Stanach Zjednoczonych istniała tendencja do wiązania niektórych przy­padków nadruchliwości z pewnymi substancjami dodawanymi do żywności. W związku z tym zalecano specjalną dietę, ale nawet jeśli tak było, to dotyczyło to niewielkiej liczby dzieci. Faktem jest natomiast, że pewne leki, szczególnie barbiturany, mogą dać, i często dają, nadmierną ruchliwość. Nadmierna ruchliwość jest częstsza u chłopców. Niekiedy wiąże się ona z osłabioną zdolnością koncentracji, „rozproszeniem uwagi”, niezdarnością, niekiedy słabymi wynikami w nauce. Jeszcze do niedawna zarówno lekarze, jak i psychologowie używali w stosunku do takich zachowań sformułowań typu: „niewielkie uszkodzenie mózgu”, „niewielka dysfunkcja mózgu” lub „uraz porodowy”. Nie musimy oczywiście mówić, co czuły matki słysząc takie opinie. Dziś wiadomo, że nie ma żadnego dowodu na to, że nadruchliwość jest związana z uszkodzeniem mózgu lub następstwem urazu porodowego. W Stanach Zjednoczonych szeroko stosuje się leki mające ograniczyć nadmierną ruchliwość. Uważamy, że jest to postępowanie niewłaściwe (ab­strahując już od ubocznych efektów stosowania tych leków). Leczyć należy przede wszystkim nudę i brak poczucia bezpieczeństwa. Rodzice nie powinni się jednak martwić tym za bardzo — ogromna większość dzieci po prostu wyrasta z tego i nie jest to związane z żadną chorobą.

Przechwalanie się

W wieku mniej więcej 4 lat większość dzieci ma skłonność do samochwal­stwa. Nauczyły się w minionym okresie bardzo wiele i wydaje im się, że wiedzą i potrafią wszystko. Takie zachowanie jest normalne i nie ma żadnej potrzeby przeciwdziałać temu.

Napady bezdechu

Napady tego typu zdarzają się często u dzieci w wieku między 1 a 3—4 rokiem życia. Wyglądają one w ten sposób, że dziecko, któremu na przykład odmówiliśmy zachcianki, zaczyna płakać i po 1 — 2 sekundach, gdy nastąpi wydech, nie może już ponownie nabrać powietrza do płuc. Wkrótce twarz mu sinieje, a jeżeli oddech nie powróci w ciągu następnych 10— 15 sekund, może dojść do omdlenia. Po kolejnych 10— 15 sekundach pojawiają się drgawki przypominające napad padaczki. Trzeba jednak podkreślić, że napady bezde­chu nie mają nic wspólnego z padaczką. Ustępują one zupełnie w starszym wieku. Z drugiej strony nie należy traktować wszystkich napadów bezdechu jako zaburzeń zachowania. W każdym razie te, które są związane z nagłym bólem lub wstrząsem, nie zasługują na takie traktowanie. Przypominają one raczej omdlenia, jakie zdarzają się dorosłym przy nagłym silnym bólu (np. przy zwichnięciu kostki). Niektóre dzieci od razu bledną i wpadają w fazę drgawek. Napady bezdechu wystawiają rodziców na ciężką próbę. Z jednej strony jest rzeczą ważną, aby nie okazywać nadmiernego przejęcia się atakiem i w żadnym razie nie poddać się naciskowi dziecka. Z drugiej strony wiemy doskonale, że nie sposób jest siedzieć z założonymi rękoma, gdy dziecko wpada w dra­matycznie wyglądający atak. Matki mają swoje sposoby na przerwanie napadu bezdechu, np. dmuchnięcie w twarz, spryskanie zimną wodą czy trzymanie głową w dół. Problem w tym, aby któryś z tych zabiegów wykonać w porę: w momencie gdy dziecko już wiotczeje lub wpada w drgawki, nie dają one żadnego skutku. Nie obawiajmy się jednak, ponieważ atak taki mija samoistnie.

Napady złości

Typowy wiek dla napadów złości przypada na okres między 18 miesiącem a 3 rokiem życia, w okresie negatywizmu i oporu. O ile dzieci spokojne rzadko je miewają, o tyle są one bardzo częste u dzieci niezależnych, zde­cydowanych. Dzieci takie nie mogą zrozumieć, że muszą czasem podporządkować się woli rodziców. Do pewnego stopnia niezbyt częste napady złości są więc wytlumaczalne. Jednak gdy następują po sobie zbyt często, przyczyna leży zwykle gdzie indziej. Dziecko odkrywa, że przez napady złości można pokazać swoje ,ja” i rozbudzić zainteresowanie otoczenia. Czasem dziecko naśladuje swym gwałtownym zachowaniem to, co podpatrzyło u innych dzieci czy ro­dziców. Wiele czynników zewnętrznych wyzwala lub potęguje takie napady. Można tu wymienić: głód, zmęczenie, zazdrość, brak poczucia bezpieczeństwa, nadmierną surowość rodziców, ciągłe krytykowanie, próby nauczenia dziecka dobrych manier i zachowania wtedy, gdy jest ono jeszcze za małe na taką naukę. Typowy napad złości nie jest trudny do opisania. Dziecko bije, wrzeszczy, kopie swoją matkę lub meble, ciska rozmyślnie o podłogę przedmiotami i niszczy je. Im więcej konsternacji wywołuje wybuch gniewu, tym dłużej będzie trwał. Próby nawiązania kontaktu nie odnoszą zwykle żadnego re­zultatu, a bicie jest zupełnie bezcelowe — działa jak dolanie oliwy do ognia. Jak rodzice powinni reagować na napady wściekłości? Należy je bezwzględnie ignorować. Natomiast warto szukać ich ewentualnych przyczyn, takich jak błędy wychowawcze, przemęczenie dziecka, brak poczucia pewności siebie. Jeżeli okażemy uwagę wyczynom dziecka, ataki złości niechybnie będą się powtarzać. Musi się ono upewnić, że urządzanie takich scen wtedy, gdy coś idzie nie po jego myśli, jest daremne. Jeżeli natomiast rodzice okażą nie­pokój lub posuną się do prób perswazji, dziecko skwapliwie podtrzyma swą metodę. Najbardziej rozwścieczone dziecko uspokoi się, gdy zauważy, że rodzice wyszli z pokoju i nie nasłuchują w tym celu, aby wrócić, gdy płacz będzie się przedłużał. W żadnym wypadku nie wolno zmieniać postawy i dawać dziecku tego, czego odmówiliśmy przed wybuchem awantury. W prze­ciwnym razie nauczy się ono bardzo szybko, że napadem złości można sobie wywalczyć nawet rzeczy niemożliwe. Poza tym trzeba jak najbardziej za­pomnieć o całej sprawie, nie wracać do niej i okazać dziecku nasze uczucie. Pamiętajmy o tym, że próby przekonywania dziecka w czasie ataku nic nie dają. Bicie także. Choć taka właśnie reakcja matki jest naturalna i zro­zumiała, ona sama pierwsza zauważa, że bicie nie daje żadnych rezultatów. Najcięższą karą za wybuchy złego humoru jest okazanie zimnej krwi i obo­jętność. Widzieliśmy dziecko, które w napadzie złości wyrzucało sztućce do pieca. Inne kopało wszystkich dorosłych, którzy mu się nawinęli. Jeszcze inne odkręcało kurki od gazu. Kolejny mały terrorysta do czerwoności roz­grzał w kominku pogrzebacz i wypalał nim następnie różnorakie wzory w obiciu kanapy. Inteligentne dziecko potrafi wystawić rodziców starających się go wychować na ciężką próbę. Jak już wspomniano jednak, bicie nie przynosi najmniejszego pozytywnego efektu.

Zwracanie na siebie uwagi otoczenia

Tego typu zachowanie to kolejna charakterystyczna cecha każdego dziecka w wieku między 9 miesiącem a 3 — 4 rokiem życia. Chce ono być wtedy ośrodkiem zainteresowania otoczenia, kimś podziwianym, osobą ważną. I tak już często pozostaje to na całe życie. Wszyscy znamy dorosłych, którzy ciągle chcą błyszczeć, ale w wieku 1 — 4 lata jest to postawa powszechna. Roczne dziecko chętnie powtórzy każdą sztuczkę, która wywołała śmiech otoczenia. Uwielbia być podziwiane i potrafi wynaleźć niezliczoną liczbę spo­sobów na przyciągnięcie uwagi otoczenia. Lubuje się w zabiegach wywo­łujących konsternację lub lęk domowników. Zwykle udaje mu się odkryć. że jeśli odmówi zjedzenia obiadu lub żucia czy przełykania, wywoła to wiele szumu i podniecenia wokół jego osoby. Podobny skutek daje odgrywanie nudności podczas posiłku lub branie do ust kamyków, ziemi, ślimaków. Odkrywa, że bardzo duże zaniepokojenie mamy wywołać można odmawiając jedzenia szczególnego rodzaju potraw, np. warzyw. Nieraz udaje mu się zaabsorbować cały dom sprawami swego jedzenia, wypróżnienia lub snu. Naumyślnie upuszcza jedzenie na podłogę, jeśli wywołuje to śmiech. Kiedy indziej żąda nocnika co 3 minuty, jeśli zauważy, że mama gotowa jest każdorazowo spełnić tę jego zachciankę. Posuwa się do tego, że nie oddaje moczu lub stolca albo dokonuje tego w niewłaściwym miejscu. Wydaje roz­maite dziwaczne dźwięki albo kaszle umyślnie. Prośby o zaprzestanie pro­wokują je do kontynuowania zabawy. Odkrywa, że wyjątkową uwagę mamy można wywołać uderzywszy się w głowę, ssąc kciuk, bawiąc się genitaliami, odkręcając kurki od gazu lub zrywając najładniejsze kwiatki w ogródku. Jeżeli matka nie chce mu czegoś dać, może osiągnąć swój cel rzucając się z płaczem i kopaniem na podłogę. Mama wpada w furię, jeżeli się pluje na podłogę lub nawet na nią samą — i dlatego dziecko uważa, że warto tak zrobić. Jeżeli w bójce z bratem lub siostrą otrzyma najmniejsze uderzenie, wpada w wielki płacz. W rezultacie wezmą je na kolana i dadzą kawałek czekolady lub skrzyczą kogoś z rodzeństwa. Jest przyjemnie zdu­mione, widząc, jak wiele hałasu powstaje, gdy uderzy inne dziecko w głowę. Dlatego powtarza bójki i patrzy, czy za każdym razem będzie taki sam skutek. Dziecko potrafi wynaleźć liczne sposoby przyciągania uwagi matki. Przy­prowadzono kiedyś do naszego gabinetu trzyletniego chłopca, którego matka podejrzewała o zboczenie seksualne, ponieważ podczas herbatek organizowanych przez matkę nauczył się zadzierać do góry spódnice przychodzących pań. Inny chłopiec pił brudną wodę (tylko wtedy, gdy matka to widziała), jeszcze inny zjadał robaki i ślimaki. Cieszył się konsternacją, jaką wywoływał. Pe­wien chłopiec był zadowolony z odkrycia, że jeśli w nocy uskarża się na ból brzucha, matka przyjdzie posiedzieć z nim, pocałuje go, pomasuje bolące miejsce, da ciepłej herbaty. Potem już bóle brzucha zdarzały się noc w noc. Wiele dzieci potrafi ubrać się dość szybko, ale zauważa, że opłaca się ma­rudzić przy tym. Powstaje wówczas rwetes wokół całej sprawy. Może się zdarzyć, że dziecko już miało zaniechać niektórych sztuczek, jednak pod­słuchawszy przypadkiem, z jaką troską matka o nich opowiada przy towa­rzyskiej herbatce, wraca do nich w najlepsze. Rodzice muszą być ciągle uczuleni na tego typu zachowania. Każde inte­ligentne dziecko próbuje swych sztuczek, i im jest bardziej inteligentne, tym częściej to czyni. Większość sztuczek można skutecznie zwalczać ignorując je, a także odwracając uwagę dziecka w inną stronę. Im mniej uwagi im okażemy, tym szybciej dziecko zrezygnuje ze swych zagrań. Karanie bardzo rzadko daje pozytywne rezultaty. Jednakże ignorowanie sztuczek, to nie wszystko — trzeba dołożyć wszelkich starań, aby zapewnić dziecku nagrodę, uwagę i pomoc wtedy, gdy mu się to należy. Jeśli dziecko za dobre zachowanie nie zostanie pochwalone, może z czasem odkryć inne sposoby zwrócenia na siebie uwagi. Należy mu stawiać odpowiednie zadania, aby wytworzyć w nim poczucie własnej wartości i pewności siebie. U podstaw większości problemów wychowawczych leży negatywizm oraz chęć zwrócenia na siebie uwagi przez dziecko. Zrozumienie tego mechanizmu jest niezwykle istotne dla wyboru właściwego postępowania. Nigdy nie należy traktować takich zachowań jako „zwykłej” złośliwości. Są one uwarunkowane naturalnym rozwojem dziecka.