1

2

3

4

5

 

Zgrzytanie zębami

Zgrzytanie zębami zdarza się u dzieci najczęściej w czasie snu, choć bywają i takie, które zgrzytają w ciągu dnia. Nie trwa to zbyt długo i nie wy­maga przeciwdziałania. Nie ma w tym nic szkodliwego.

Odrywanie paznokci

Niektóre dzieci zrywają część paznokci palców rąk lub stóp, nadając im wygląd obgryzionych.

Obgryzanie paznokci

Rzadko spotyka się ten nawyk przed 3—4 rokiem życia, chociaż widzieliśmy już dziecko 15-miesięczne, które obgryzało paznokcie. Może to być oznaką braku poczucia bezpieczeństwa spowodowanego nadmierną surowością, stałymi reprymendami zazdrością, niedostatkiem uczuć lub po prostu nudą. Może wynikać też z naśladownictwa. Przyczynę nie zawsze daje się wykryć. Zja­wisko jest częste — występuje u około 50% dzieci. Najlepsza linia postępowania w stosunku do dziecka 4-letniego, mającego ten nawyk, to ignorowanie. Należy jednak uprzednio zastanowić się nad jego chowaniem, zwracając szczególną uwagę na odnalezienie przyczyn niepewności i bojaźni. Następnie można podjąć próbę wyzyskania dumy dziecka, tłumacząc mu na przykład, że w związku z obgryzaniem jego paznokcie wyglądają strasznie. U dziewczynek wykonanie manikiuru wzbudzi dumę ze swych paznokci i pomoże zrozumieć, jak bardzo ów nawyk szpeci ręce. Paznokcie u nóg obgryzają przeważnie dziewczynki.

Wyrywanie włosów, pociąganie za uszy, przygryzanie warg, ssanie języka

Niektóre niemowlęta wyrywają sobie włosy. Czasami łączy się to ze ssaniem kciuka. Ssanie warg jest szczególnie powszechnym nawykiem między 4 a 8 miesiącem życia i znika po upływie pierwszego roku. Ssanie palców u nóg jest powszechne około 6 miesiąca życia. Wszystkie te nawyki najlepiej igno­rować jako zupełnie nieszkodliwe.

Uderzanie i kręcenie głową. Kołysanie tułowiem

Niektóre dzieci między 9 a 24 miesiącem życia uderzają rytmicznie głową przed zaśnięciem, a także czasami w ciągu dnia. Rzadko robią sobie przy tym jakąkolwiek krzywdę, chociaż wyglądać to może dramatycznie. Inne dzieci przed snem, rzadziej w czasie snu, rytmicznie kołyszą tułowiem. Nawyk ten może się pojawić już w 6 miesiącu życia, rzadko jednak utrzymuje się powyżej 3 roku życia. Inne w tym samym wieku kręcą główką w obie strony, wycierając sobie po jakimś czasie włosy potylicy. Typowy dla tego wiek to 3—24 miesiąc, później sporadycznie. Najlepiej nawyki te ignorować. Próby ich zahamowania przynoszą oczywiście odwrotne rezultaty. Jeśli jednak zwyczaj uderzania głową utrzymuje się powyżej 3 roku, należy zastosować metodę łagodnej perswazji (podobnie jak w przy­padku nawyku ssania kciuka). Można także próbować przerwania go na przykład przez układanie dziecka na noc w hamaku.

Ssanie palców i kciuka

Ssanie kciuka jest nieszkodliwym nawykiem. Wszystkie dzieci to robią. Wiele matek jednak niepokoi ten nawyk — podręczniki zalecają bowiem metody twardej z nim walki. Wiadomo, że dziecko ssie palce lub kciuk czasem już w łonie matki. Dowodem na to są noworodki rodzące się z odciskiem na palcu lub nadgarstku. Niektóre niemowlęta ssą palce tak energicznie, że doprowadzają do owrzo­dzenia lub zgrubień skóry. Inne ssą nadgarstek zamiast palców. Wiele z nich równocześnie dodatkowo głaszcze lalkę, kołdrę i inne przedmioty. Niektóre dzieci ssą palce częściej niż inne. Prawie wszystkie noworodki wykazują ten nawyk. Niektóre z nich mają okresy, gdy ssą palec inten­sywnie. Większość matek sądzi, że dziecko manifestuje w ten sposób głód. Jest to tylko w części przypadków słuszne, w większości jednak nie ma nic wspólnego z głodem. Takie przeświadczenie ma pewnie związek z obserwacją zachowania małego niemowlęcia w pierwszych miesiącach czuwania, kiedy jest głodne i zwykle ssie palce, podczas gdy większą część doby nie robi tego, ponieważ ją przesypia. Naszym zdaniem nawyk ten nie jest oznaką głodu. Około połowa rocznych dzieci ssie palec nadal. U dziecka 9-miesięcznego lub starszego oznacza to zwykle, że za chwilę zapadnie w sen — kładzie palce do ust, gdy tylko poczuje senność. Nawyk taki może utrzymywać się przez wiele miesięcy, a wszelkie próby wyjęcia palca z ust napotykają opór — przynajmniej do końca 3 roku. U niektórych dzieci z lekcji nawyk ten ma związek z wyrzynaniem się zębów. Ssą palce ilekroć wyrzyna się nowy ząb, jeszcze inne czynią to w chwili zawstydzenia, znudzenia lub zakłopotania. Jest to bardzo powszechne około 18 miesiąca życia. W wielu przypadkach nawyk utrzymuje się do 4 roku. Przyczyna ssania kciuka nie jest znana. Sądzimy, że w jakiś sposób wiąże się z osobowością dziecka, ponieważ pewne dzieci wykazują do tego większą skłonność niż inne. Nie wydaje się, aby wchodziły w grę czynniki gene­tyczne, jako że wśród bliźniąt jedno ssie palce znacznie częściej od drugiego. Badania wykazały, że nie jest to nawyk szkodliwy, jeżeli zanika około 5— 6 roku życia. Przed końcem tego okresu nie wywiera również szkodliwego wpływu na rozwój uzębienia. (Jeżeli natomiast utrzymuje się i potem, może być przyczyną deformacji zębów). W związku z tym powinno się możliwie ignorować to zjawisko. Nie należy podejmować prób wyjmowania dziecku palców z ust ani używać innych sposobów dla przerwania tego przyzwyczajenia. Niemowlę w ża­den sposób tego nie zrozumie. Dziecko starsze w odpowiedzi na nasze usiłowania zacznie ssać palce jeszcze częściej, zwłaszcza wtedy, gdy uczynimy wokół tej sprawy wiele szumu i zamieszania. Walka z nawykiem jedynie nasila go. Nawet jeżeli nie uczynimy nic w celu przerwania nawyku, dziecko z czasem zaprzestanie tego. Tak więc do 5 roku życia żadne postępowanie mające na celu walkę ze ssaniem palców nie powinno być wdrażane. Dotyczy to także z pewnością takich metod, jak sypanie gorzkich substancji na paz­nokcie. W wyjątkowych wypadkach u starszych dzieci — u których nawyk ten ma tendencję do przetrwania, mimo osiągnięcia stosownego wieku do zarzucenia go — można zastosować metodę łagodnego zawstydzenia, tłumacząc dziecku np., że jest to zwyczaj dzidziusia i nie przystoi tak dużemu jak ono dziecku.

Samogwałt (masturbacja)

Masturbację należy odróżnić od chwytania się za genitalia, co można obserwować u wszystkich małych niemowląt. Począwszy od 5— 6 miesiąca życia niemowlęta uczą się chwytania przed­miotów i części swego ciała, jest zatem czymś naturalnym, że chłopczyk może chwytać swe prącie, tak jak chwyta palce czy inne części ciała. Czyn­ność tę powtarza i w starszym wieku. Może wtedy świadomie śeiągać na­pletek. Jest to normalne, nie należy więc podejmować prób walki z tym. Wiele matek szokuje widok dziecka trzymającego się za prącie. Zdają się one nie pamiętać, że same podczas kąpieli dotykają jego genitalii, myją je, pró­bują ściągnąć napletek. Dziwne, że widzą coś złego w tym, że chłopczyk sam chwyta się za tę część ciała. Niektóre niemowlęta, począwszy od drugiego miesiąca życia,’ odczuwają pewną satysfakcję podczas takich ruchów, jak kołysanie się naprzód i do tyłu, tarcie okolic płciowych o róg krzesła lub krawędzie kojca. Częściej widuje się tego typu zachowania u dziewczynek niż u chłopców. Dziecko może kołysać swym ciałem, krzyżować uda, mruczeć i czerwienić się przy tym. Często patrzy przy tym bezmyślnie na wprost. Następnie poci się, wiotczeje i zasypia. Jest zakłopotane, gdy próbuje się przerwać ten stan. Samogwałt nie jest czymś szkodliwym, w razie jednak zbyt częstego powta­rzania się, może powodować podrażnienie genitaliów. Jeśli dziecko jest dość duże, można próbować odciągnąć je od tych czynności rozpoczynając z nim jakąś zabawę lub polecając mu inne zajęcie. Karanie w tej sytuacji jest błędne i szkodliwe. Rytmiczne drażnienie narządów płciowych rzadko widuje się u dzieci po­niżej 2/2 roku, natomiast powyżej tego wieku zdarza się często. Zwykle przyjmuje się, że 99 na każde 100 mężczyzn i kobiet masturbowało się w tym lub innym okresie życia. Jedni robili to bardzo często, inni rzadziej. Swędzenie okolic płciowych ma sprzyjać wywołaniu masturbacji, ale większa rola przypada naturalnemu eksperymentowaniu. Niekiedy prowokuje do niej podrażnienie genitaliów lub nadmierne wysiłki ze strony matki, zmierzające do utrzymania genitaliów w czystości. Ważne, aby wiedzieć, że nawyk ten jest nieszkodliwy. Nie prowadzi do obłędu, padaczki ani niczego w tym rodzaju. Nie męczy nawet dziecka, pod warunkiem, że nie powtarza ono tej czynności przez cały dzień, co jest wyjątkową rzadkością. Jeśli matki uświadomią sobie, że wszystkie dzieci to uprawiają i że nie ma w tym nic szkodliwego, przestaną się niepokoić. Jest błędem ze strony matki śledzić dziecko i próbować je „przyłapać”, a jeszcze większym łajać je i karać za samogwałt. Niektóre matki są na tyle nierozsądne, że straszą dzieci w różny sposób. Opowiadano nam o matce, która swemu synkowi groziła, że jeśli to jeszcze raz zrobi, odpadnie mu prącie. Tego rodzaju głupie groźby mogą wywołać u dziecka poważne stany lękowe. Starszemu dziecku można łagodnie powiedzieć, że ludzie tego nie lubią i uważają to za prymitywne. Lepiej w sumie zignorować to, czy po prostu spróbować odciągnąć uwagę dziecka, zajmując je czymś innym i nie poruszać w ogóle tej kwestii. Ani słowem, ani wyrazem twarzy matka nie może okazać, że jest zaszokowana. Nie ma bowiem do tego powodu — wszystkie dzieci to robią. Jeśli zaczniemy dziecko łajać i karać, będzie to robić jeszcze częściej, ale ukrywając przed matką.

Egoizm

Trudno wymagać od dziecka innej postawy niż samolubstwo w kontaktach z rówieśnikami, zanim nie przekroczy ono co najmniej 3 roku życia. Nie powinno się go za to karać. Sztuka współżycia pojawi się stopniowo sama. Nie ma sensu oczekiwać, że 2, 3-letnie dziecko zechce się podzielić zabaw­kami z innymi. Błędem jest wymuszanie takiego zachowania. Nikogo jeszcze nie nauczono altruizmu siłą. Małe dzieci uważają się za najważniejszą istotę świata i trzeba czasu, aby nauczyły się, że są też inni ludzie, często waż­niejsi. Dorośli mają naturalną tendencję do skłaniania dziecka do oddania swych zabawek gościowi lub innemu dziecku biorącemu udział w zabawie. Ale 2, 3-latek nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego ma się dzielić za­bawkami z innymi. Rodzice powinni własnym zachowaniem dawać dziecku przykład grzeczności, altruizmu i szlachetności. Powinni też nagradzać i chwalić takie postawy dziecka. Natomiast nie należy go krytykować, jeżeli nie chciało się tak zachować. Jeżeli mały obywatel częstuje nas cukierkami, musimy je przyjąć. Dziecko powinno mieć przedmioty będące jego prywatną własnością, dopiero wtedy nauczy się dzielić z innymi.

Donosicielstwo

Powiedzmy, że w domu jest dwoje dzieci znacznie różniących się wiekiem. Młodsze ma na przykład 2 lata, a więc sprawia jeszcze sporo kłopotów. Matka może mieć znacznie lżejsze życie, jeśli starszy syn będzie „miał oko” na młodszego brata i poinformuje ją, gdy młodsze coś przeskrobie. Wiemy, że trudno jest uniknąć wykorzystania takiej pomocy. Początkowo matka musi wręcz zachęcać starszego syna, zdarza się też, że go ukarze za to, iż nie powiedział o złym zachowaniu brata. Jeśli rzeczywiście nie potrafimy sobie poradzić bez tej pomocy, to trudno, jednakże musimy z niej zrezygnować jak najszybciej, gdy starsze dziecko osiągnie wiek szkolny. Wówczas dono­sicielstwo musi się spotkać ze zdecydowaną dezaprobatą.

Kradzieże

Przed osiągnięciem 5 roku życia nie stanowi to problemu. Każde dziecko powinno się nauczyć, czym jest posiadanie przedmiotów, a także, że nie należy przywłaszczać sobie cudzej własności. Najlepsze wyniki w tym względzie osiągniemy wtedy, gdy możliwie wcześnie dziecko będzie miało krąg własnych przedmiotów, kieszonkowe pieniądze (w odpowiednim wieku), a także — o ile tylko jest to do spełnienia — własny pokój lub własne szuflady. Jeśli ktoś z domowników zechce zabrać własność dziecka, należy mu przypomnieć, kto jest ich właścicielem. Dziecko musi się nauczyć, że może pożyczać coś od innej osoby tylko za jej przyzwoleniem. W ten sposób nauczy się ^szanować cudzą własność. Oczywiście będą się zdarzały czasem przypadki przywłaszczenia, jeśli jednak nie będziemy tego traktować zbyt poważnie i robić zbyt wiele szumu, uczciwość dziecka będzie stopniowo utrwalać się. We wszystkich poruszonych sprawach rodzice muszą świecić nienagannym przykładem.