Karanie

Kara stanowi pewnego rodzaju przykrą konieczność w wychowaniu dziecka. Nie ulega wątpliwości, że im mądrzejsze jest postępowanie rodziców, tym rzadziej jest ona konieczna, a im rzadziej stosujemy kary, tym lżejsza kara wywołuje pożądany efekt. Zwykła nagana, rzadko stosowana, działa skuteczniej, niż często powtarzane bicie. Przeciwnie, im częściej karzemy, tym bardziej surowe muszą być kary, a ich srogość stale musi wzrastać, aby osiągnąć oczekiwany skutek. Zwykłe skarcenie wrażliwego dziecka będzie równie skuteczne jak poważne kary w stosunku do innych dzieci. Kara zastosowana przez kochającego i kochanego rodzica jest bardziej skuteczna od tej samej kary wymierzonej z rąk zapalczywej i niechętnej dziecku osoby. Kary fizyczne są bardziej rozpowszechnione w niższych warstwach społecz­nych. Uderzenie dziecka jest niemal zawsze oznaką utraty panowania nad sobą rodzica, który jedynie wyładowuje w ten sposób gniew. Naprawdę rzadko uderzamy, aby pomóc dziecku. Jeśli dziecko nie ujawni bólu, rodzic czuje się zawiedziony, wściekły i bije jeszcze bardziej bezlitośnie. Na pewno zdarzy się, że stracisz cierpliwość i uderzysz dziecko. Prawdopodobnie każdy to uczyni. Staraj się jednak, aby te incydenty były jak najrzadsze. Większość kar jest błędna — nawet, jeśli ich nałożenie nie wynika jedynie z braku cierpliwości rodziców. George Bernard Shaw napisał: „Karać to ranić”. W Szwecji zabroniono rodzicom karania dzieci przez pociąganie za ucho lub policzkowanie. Nie wiadomo jednak, w jakim stopniu to prawo jest przestrzegane. Kiedy rodzic bije swoje dziecko, uczy je agresji. Zwierzęta tresuje się lepiej za pomocą nagród niż kar i nie ma żadnych podstaw, aby sądzić, że ludzie nie uczą się łatwiej przez nagrody, zachęty, poparcie i bodźce, niż przez zniechęcanie, upomnienia i kary. W każdym razie większość kar jest nieuzasadniona. Dzieci, podobnie jak dorośli, stają się niezrówno­ważone pod wpływem głodu, zmęczenia lub strachu, a jednak kara za to spada na dzieci, a dorosłym uchodzi to na sucho. Od dzieci wymaga się panowania nad emocjami, ale u dorosłych toleruje się i wybacza brak opanowania. Dzieci, które postąpiły źle i znalazły się „na dnie”, potrzebują najwięcej miłości i najlepiej doceniają naszą miłość i tolerancję, gdy czują się zmęczone, niezadowolone lub chore. Kara zawodzi w stosunku do samej przyczyny niewłaściwego postępowania. Kiedy dziecko, czując się zagrożone lub nieszczęśliwe, uczyni coś, co oburzy jego matkę i otrzyma za to karę. wtedy poczuje się niechybnie bardziej zagubione i świadome straty miłości matki, gdyż w tym momencie najbardziej jej potrzebowało. Dzieci (podobnie jak zmotoryzowani) bywają często dotkliwiej ukarane za skutki wykroczenia niż za samo wykroczenie. Kiedy rozbawiony dwulatek uczepi się nogi tatusia, patrzymy na to pobłażliwie, lecz gdy w ferworze zabawy przewróci ojca i stłucze stos talerzy, karzemy go. Nie reagujemy, kiedy dziecko przewraca stoliczek, gdy stłucze się na skutek tego cenny ornament, lanie jest pewne. Dziecko nie może pojąć przesłanek takiego postępo­wania, a więc nie odnosi pożytku z faktu ukarania. Większość wykroczeń, za które karzemy dzieci, w ogóle nie zasługuje na potępienie. Jeśli dziecko jest często karane, spróbujmy pokrótce notować jego wszystkie przewinienia. Nierzadko wówczas rozbawi nas ich błahość. Niestety, nie jest to śmieszne dla dziecka. Częste kary mogą wywołać u niego poważny uraz prowadząc do zaburzeń zachowania. Co więcej, wiele przewinień dokonuje się poza zasięgiem zdolności samokontroli u dziecka. Pozbawione poczucia pewności siebie, nie utnie ich uniknąć. Ssanie kciuka albo obgryzanie paznokci nie są przecież świadomymi aktami złej woli u dziecka. Normalnymi zjawiskami w czasie rozwoju jego osobowości są negatywizm, reakcje agresywne, bójki z rówieśnikami lub samolubstwo. Będzie lepiej, jeśli dziecko już w domu przekona się, że nie może zawsze stawiać na swoim w kontaktach z innymi dziećmi, niż gdyby poznało tę prawdę dopiero w szkole. Głodny lub zmęczony po powrocie ze szkoły, nie potrafi opanować uczucia zazdrości albo niegrzecznych odpowiedzi. Nie może także pozbyć się tików, jąkania lub zaburzeń koncentracji uwagi, niezręczności albo nadmiernej aktywności ruchowej. Nieświadomie moczy się w nocy do łóżka lub podczas snu wypowiada nieprzyzwoite wyrazy. Słyszeliśmy o internacie dla dziewcząt, w którym wychowawczynie wystawiały na pokaz przed całą szkołą zmoczone prześcieradła w celu ukarania nieszczęsnych ofiar mimowolnego moczenia nocnego. Często kara godzi w objaw zamiast w przyczynę. Dobrze znane strofy Lewisa Carrolla wyrażają istotną prawdę: „Kiedy podnosisz głos na synka I rózgą karzesz, gdy nieposłuszny Skutek, wątpliwy, choć gniew twój słuszny Twe dziecię bowiem wie już doskonale Co cię pogrąża w bezrozumnym szale.”

Both comments and pings are currently closed.